Skejtbiznes

03.02.2007 :: 15:23
Komentuj (21) Link

No i pojawiła się pierwsza nota w której napiszę cokolwiek. Jeżeli nie interesujesz się deskorolką i rzeczami z nią związanymi to możesz nie zrozumieć do końca tego co tu jest.

Od zawsze interesowała mnie biznesowa otoczka deskorolki. Obserwowałem poczynania firm robiących rzeczy z tzw. zajawą. W większości przypadków dana "firma" starała się wyrobić wizerunek "wspierającej deskorolkę". Tworzyła team, organizowała zawody itd. Skupmy się może na takim stwierdzeniu jak "wspieranie deskorolki". Kupując bluzę z kapturem za circa 180 zł za co płacimy? Wyprodukowanie w Polsce ze świetnych materiałów takiej jakości bluzy kosztuje około 40-50 zł. Reszta idzie na inwestycje, reklamę, team, toury. Ale po co to mi?



Wspieranie Polskiej deskorolki to taki chwytliwy zwrot. Czym tak naprawdę jest "Polska deskorolka"? I jak należy ją wspierać? Tak naprawdę podstawą tego całego deskorolkowego świata są wszyscy Ci którzy jeżdżą, niezależnie od poziomu czy częstotliwości wychodzenia na deseczkę. Czy to dobrze, że firmy "z zajawą" zdzierają sporą kasę z "szarego skejcika" aby utrzymywać małą grupę jeżdżących lepiej? (jezu to brzmi jak manifest komunistyczny jakiś:P)



Chciałem poruszyć ten temat ponieważ zobaczyłem 2 linki obok siebie na forum andegranda.

Aukcja Ebay

www.aworldwithoutpros.com


Do czego zmierzam? Otóż taka cena desek w Polsce rozwiązałaby problemy ze sprzętem wszystkich najuboższych deskorolkowców. Deskorolka miała by większą szansę się rozwijać na tym najważniejszym, najniższym poziomie. I to jest dopiero "wspieranie deskorolki". A kto chce, ten niech kupuje produkty "z zajawą". Dla mnie to jest nieobowiązkowy podatek, więc go nie płacę.




  
Menu